niedziela, 24 lipca 2011

Radykalna zmiana diety

Dotarłem ostatnio do tłumaczenia wykładu dr Rona Rosedale'a:
http://www.sfd.pl/Insulina_i_jej_wp%C5%82yw_na_metabolizm-t90756.html

Oryginał:
http://www.biblelife.org/rosedale.htm

W skrócie sytuacja wygląda tak, że medycyna i rolnictwo jako przemysły całkowicie ignorują dostępną powszechnie wiedzę na temat roli poziomu cukru we krwi na zdrowie i długowieczność ludzi. Niestety nie jest to teoria spiskowa. Po prostu w toku tysięcy lat ewolucji organizm ludzki nigdy nie spotkał się z sytuacją drastycznego nadmiaru węglowodanów prostych (cukrów) i nigdy wcześniej epidemia śmiertelnej choroby jaką jest otyłość nie miała miejsca.

W tej sytuacji sami powinniśmy zrozumieć jak działa nasze ciało i zadbać o właściwe odżywianie. Od lat słyszymy ciche głosiki "jesteś tym czym jesz", "podstawą zdrowia jest dobra dieta", "jedz ryby", "polska kuchnia jest zbyt kaloryczna"... Czas się w nie wsłuchać.

Insulina


Insulina to hormon mający za zadanie zmniejszyć poziom cukru we krwi poprzez zmagazynowanie go w komórkach jako tłuszcz. Mamy wiele hormonów w razie konieczności zwiększających poziom cukru ale tylko jeden który go zmniejsza i to w dodatku pośrednio bo nie do tego służy. Jako organizmy przeżywamy szok gdy ładuje się w nas np. dużą colę (czyli pół filiżanki białego cukru).


Jak tyjemy


Organizm latami traktowany coraz wyższymi porcjami insuliny w końcu się na nią uodparnia. Coraz więcej cukru krąży w naszej krwi a nam coraz bardziej chce się jeść od razu po posiłku, w godzinę po posiłku. I to słodkiego! Wcinamy ciastka, batoniki, lody, pijemy colę. Jest nam dobrze. I znów strzał insuliny i znów spadek cukru po jakimś czasie i znów chce się jeść. Po kilku latach czegoś takiego, zwłaszcza po 30 roku życia wyglądamy jak worki smalcu.

Otyłość to poważniejsza choroba niż się zdaje


Otyłość wynikająca z niewrażliwości na insulinę to śmiertelna choroba. Zaniedbana spowoduje cukrzycę, zniszczy krwioobieg doprowadzając do miażdżycy (tkanka z której powstały nasze żyły nie wytrzymuje wysokich poziomów cukru). Mężczyźni będą mieli coraz większe problemy z erekcją (zatkane żyły, zmęczenie wynikające z wypłukiwania magnezu, wysokie ciśnienie).
Jednak najgorsze jest to, że przestajemy lubić i szanować
własne ciało. Brak atrakcyjności prowadzi do mniej lub bardziej patologicznej depresji a ta nakręca dalej spiralę dodając stres...

Czy można to przerwać?


Tak i to łatwo.

Jak?


1. Zmiana kuchni i nawyków żywieniowych na prawidłowe
2. Zbudowanie mięśni do spalania tłuszczu
3. Schudnięcie poprzez ćwiczenia fizyczne

Zmiana kuchni


* Całkowita eliminacja z diety słodzonych napojów, batoników, czipsów, niedomowych ciast, pieczywa z białej mąki. Nie jemy tłuszczów utwardzonych ani cukrów prostych.
* Fruktozę w stanie wolnym (używana do słodzenia wyrobów) traktujemy jak próbę otrucia nas (co nie jest odległe od prawdy).
* Maksymalizacja w diecie produktów niskoprzetworzonych
* Spożywanie wyłącznie węglowodanów które natura połączyła z błonnikiem - tzn. warzyw i owoców
* Obniżenie ilości pieczywa na rzecz zdrowszych źródeł węgli: kasza gryczana, ryż
* Dodanie do diety ryb

Zmiana nawyków żywieniowych


* Posiłek co 3 godziny i kalorie rozłożone mniej-więcej równo pomiędzy posiłki.
* Nigdy nie idziemy spać głodni ale też nigdy nie jemy węgli przed snem
* Śniadanie jak najszybciej po przebudzeniu
* Każdy posiłek zbilansowany co do składników i największa ilość kalorii z tłuszczu. Samo jabłko to nie jest posiłek (gdzie tłuszcz i białko?). Banan z bułką to nie jest posiłek (gdzie tłuszcz i białko?). Banan ze szklanką mleka już ok (jest tłuszcz, jest białko, węgle naturalnie połączone z błonnikiem).

A co jest w tym najlepsze?


Przy posiłku co 3 godziny, mamy aż SZEŚĆ okazji dziennie aby wymyśleć i przygotować coś pysznego do jedzenia. Aż sześć różnych smaków, aż sześć różnych zestawień produktów. Np. rano jajka, potem szprotki, potem szynka, potem indyk, wieczorem krewetki i na noc biały ser - a to tylko zestaw białek.

Wczoraj zmieszałem biały ser z ugniecionymi w moździerzu orzechami oraz siekaną papryką i wyszła prawdziwa bomba smakowa. Przed chwilą zrobiłem sałatkę z tuńczyka, kaszy gryczanej, orzechów, ogórków, kiełków i musztardy - cód miód. I tak sześć razy dziennie.

Oczekujcie lawiny przepisów :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz